03/09/2026
Interesuje Cię, jak Europę widzą młodzi ludzie, którzy mieli okazję naprawdę jej doświadczyć? A może sam wkraczasz właśnie w dorosłość i zastanawiasz się, jak wyruszyć w swoją pierwszą podróż po Europie?
Już 8 września o godz. 13:30 zapraszamy do Sali Kameralnej Miejskiej Biblioteki Publicznej we Włocławku (ul.Warszawska 11/13) na konferencję podsumowującą projekt „Dwa szlaki, jedna Europa - DiscoverEU bez granic”!
W ramach projektu dwie grupy młodych osób wyruszyły w dwie osiemnastodniowe podróże po Europie. „Środkowoeuropejska Mozaika” prowadziła przez Czechy, Austrię, Włochy, Słowenię, Chorwację i Węgry, a „Bałtycki Szlak Odkrywców” przez Niemcy, Danię, Szwecję, Finlandię, Estonię, Łotwę i Litwę.
Od zakończenia obu mobilności minęło już trochę czasu. Plecaki zostały rozpakowane, zdjęcia przejrzane, a pierwsze emocje zdążyły opaść. To dobry moment, żeby wrócić do tych podróży i zastanowić się nie tylko nad tym, gdzie byliśmy, ale przede wszystkim nad tym, co z nich zostało.
Podczas spotkania oddamy więc głos przede wszystkim młodym ludziom. Opowiedzą o Europie, którą poznawali nie tylko z perspektywy zabytków i kolejnych punktów na mapie, ale przede wszystkim poprzez codzienność odwiedzanych miejsc, rozmowy z mieszkańcami, wspólne podróżowanie i sytuacje, których nie dało się wcześniej zaplanować.
Bo Europa oglądana z okna pociągu wygląda trochę inaczej niż ta znana z podręczników i przewodników!
To odwołane połączenia i szybkie zmiany planów. Pierwsza samodzielna podróż komunikacją miejską w obcym mieście. Próba dogadania się, kiedy brakuje właściwego słowa. Rozmowa z przypadkowo spotkanym człowiekiem. Kilkanaście dni dzielenia przestrzeni, obowiązków i decyzji z innymi osobami. I stopniowe odkrywanie, że można poradzić sobie w sytuacjach, które jeszcze chwilę wcześniej wydawały się trudne.
Chcemy jednak, żeby konferencja była czymś więcej niż tylko podsumowaniem naszych dwóch podróży.
Opowiemy również o DiscoverEU i możliwościach, jakie daje ono młodym ludziom. Przybliżymy zarówno indywidualny wariant DiscoverEU, jak i DiscoverEU Inclusion Action - działanie programu Erasmus+, w ramach którego Fundacja Lateral Thinking realizuje projekty dla młodych osób, które z różnych powodów nie mogłyby wziąć udziału w takiej podróży samodzielnie lub byłoby to dla nich znacznie trudniejsze.
Porozmawiamy również o bardziej praktycznej stronie podróżowania. O tym, jak przygotować się do dłuższej podróży po Europie, jak mądrze zaplanować trasę i co zrobić, kiedy plan nagle przestaje działać. O bezpieczeństwie, odpowiedzialnym i bardziej ekologicznym podróżowaniu, korzystaniu z kolei i lokalnego transportu publicznego, narzędziach cyfrowych przydatnych w drodze oraz komunikacji mimo bariery językowej.
Będzie też trochę o edukacji pozaformalnej i uczeniu się przez doświadczenie. Opowiemy, czym jest Youthpass, co właściwie dokumentuje i dlaczego osiemnaście dni spędzonych w drodze może być pełnoprawnym doświadczeniem edukacyjnym.
Bo podczas takich mobilności uczymy się nie tylko o innych krajach. Uczymy się podejmować decyzje, współpracować, planować, komunikować, reagować na nieprzewidziane sytuacje, brać odpowiedzialność za siebie i innych, lepiej rozumieć ludzi pochodzących z różnych środowisk i kultur, ale też trochę lepiej poznawać samych siebie.
A przede wszystkim chcemy pokazać Europę widzianą oczami młodych ludzi - nie jako zbiór państw, stolic i zabytków, ale jako przestrzeń pełną ludzi, różnych sposobów życia, przypadkowych spotkań, podobieństw, różnic i doświadczeń, które trudno zdobyć bez wyruszenia w drogę.
Sala Kameralna Miejskiej Biblioteki Publicznej we Włocławku8 września 2026 r.godz. 13:30
Zapraszamy osoby zainteresowane programem Erasmus+ i DiscoverEU, młodzież, rodziców, nauczycieli, edukatorów, przedstawicieli organizacji i instytucji, ale również wszystkich tych, którzy są po prostu ciekawi, jak wygląda Europa z perspektywy młodych ludzi przemierzających ją koleją z plecakiem na ramionach.
Do zobaczenia!
Projekt „Dwa szlaki, jedna Europa - DiscoverEU bez granic” o numerze 2025-2-PL01-KA155-YOU-000373372 jest dofinansowany przez Unię Europejską w ramach Akcji 1 - Działanie na rzecz włączenia DiscoverEU (KA155-YOU) Programu Erasmus+. Wyrażone poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. Unia Europejska ani FRSE nie ponoszą za nie odpowiedzialności.
24/07/2026
DiscoverEU to nie tylko podróżowanie - to także ludzie, rozmowy i wspólne tworzenie przyszłości Europy.
Bardzo cieszymy się, że jednym z 200 uczestników tegorocznego DiscoverEU Meet-up w Lyonie został Łukasz Makowski, uczestnik realizowanego przez nas projektu „Zorientowani na Europę” (2023-2-PL01-KA155-YOU-000183563). Podczas międzynarodowego spotkania organizowanego przez Komisję Europejską w ramach Europejskiego Tygodnia Młodzieży reprezentował zarówno naszą Fundację, jak i Polskę.
Przez trzy dni młodzi ludzie z całej Europy uczestniczyli w warsztatach, dyskusjach i działaniach integracyjnych, wymieniając się doświadczeniami zdobytymi podczas swoich podróży DiscoverEU. W programie znalazły się m.in. rozmowy o europejskim dziedzictwie kulturowym, zrównoważonym podróżowaniu, zdrowiu psychicznym, przyszłości programu DiscoverEU oraz sposobach opowiadania o swoich podróżach, a także wspólna gra miejska i liczne okazje do nawiązywania nowych międzynarodowych znajomości.
To dla nas ogromna satysfakcja, że uczestnicy naszych projektów nie kończą swojej przygody wraz z zakończeniem mobilności. Wręcz przeciwnie - rozwijają się dalej, angażują w kolejne europejskie inicjatywy i stają się ambasadorami idei DiscoverEU.
Gratulujemy Łukaszowi i dziękujemy Komisji Europejskiej oraz Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji za stworzenie przestrzeni do takich spotkań!
Poniżej udostępniamy materiał przygotowany przez European Youth:
https://www.facebook.com/reel/1601441111603456
20/07/2026
W minioną sobotę, późnym wieczorem, osoby uczestniczące mobilności „Bałtycki Szlak Odkrywców” wróciły do swoich domów po kilkunastu dniach wspólnej podróży wokół Morza Bałtyckiego. Zanim jednak zakończyła się ta niezwykła wyprawa, odwiedziliśmy jeszcze dwa ostatnie kraje na naszej trasie - Łotwę i Litwę.
Po kilku dniach spędzonych w Estonii ruszyliśmy na południe, do Rygi. Stolica Łotwy przywitała nas nieco bardziej wielkomiejskim charakterem niż Tallin, zachowując jednocześnie spokojną atmosferę, do której zdążyliśmy już przywyknąć podczas naszej podróży wokół Bałtyku. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od czegoś, co często najlepiej pozwala poznać nowe miejsce - lokalnej kuchni. Trafiliśmy do restauracji sieci Lido, od lat serwującej tradycyjne łotewskie potrawy. Była to doskonała okazja, by spróbować dań obecnych na stołach mieszkańców i utwierdzić się w przekonaniu, że kuchnia krajów bałtyckich, choć oparta na prostych składnikach, potrafi być niezwykle sycąca i różnorodna.
Wieczorem część z nas wybrała się do angielskiego pubu, by obejrzeć mecz. Lokal był wypełniony kibicami z różnych krajów, a piłka nożna po raz kolejny okazała się uniwersalnym językiem, który bez trudu łączy ludzi niezależnie od narodowości. Przez chwilę mieliśmy wrażenie, że znajdujemy się gdzieś pomiędzy krajami i kulturami - dokładnie tam, dokąd od początku prowadziła nas ta podróż.
Kolejnego dnia odwiedziliśmy Centralne Hale Targowe w Rydze. Mieszczą się one w dawnych hangarach dla sterowców z początku XX wieku i należą do największych targowisk w Europie. Między stoiskami pełnymi świeżych owoców, warzyw, ryb, serów, wędlin i lokalnych przysmaków mogliśmy obserwować codzienne życie mieszkańców. Takie miejsca od początku naszej wyprawy należą do naszych ulubionych, bo to właśnie tam najlepiej można poczuć prawdziwy rytm miasta.
Później ruszyliśmy na spacer po ryskiej starówce. Podobnie jak Stare Miasto w Tallinie, również ona została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i zachwyca brukowanymi uliczkami, klimatycznymi placami oraz kolorowymi kamienicami. Nie spieszyliśmy się jednak z odkrywaniem kolejnych zabytków. Na dłużej zatrzymaliśmy się w niewielkiej kawiarni ukrytej w jednej z bram starego miasta. Przy filiżance kawy rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, pozwalając sobie po prostu pobyć w miejscu, które jeszcze kilka dni wcześniej wydawało się tak odległe.
Spacer zaprowadził nas również do jednego z parków otaczających historyczne centrum Rygi. Zieleń, stawy i alejki pełne spacerujących ludzi ponownie przypomniały nam, jak ważną rolę odgrywa przestrzeń wspólna w miastach północnej Europy. Im dłużej podróżowaliśmy, tym częściej zauważaliśmy, że mieszkańcy tych krajów naprawdę potrafią korzystać z miejskich parków jako naturalnego przedłużenia swoich domów.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Rygi okazała się jednak jej architektura. Miasto uznawane jest za europejską stolicę secesji, a spacer ulicami Alberta i Elizabetes był prawdziwą ucztą dla oczu. Fasady kamienic pełne rzeźb, ornamentów, masek i fantazyjnych zdobień sprawiały, że co kilka kroków zatrzymywaliśmy się, by spojrzeć na nie jeszcze raz. Trudno uwierzyć, że zwykłe budynki mieszkalne mogą być tak bogato ozdobione. Ryga pokazała nam, że architektura może być nie tylko funkcjonalna, lecz także opowiadać historię miasta i epoki, w której powstała.
Na obiad ponownie wybraliśmy się do restauracji Lido. Zauważyliśmy, że wśród gości dominowali przede wszystkim mieszkańcy Rygi. Był to kolejny dowód na to, że czasem warto zrezygnować z miejsc najczęściej polecanych turystom i po prostu podążyć tam, gdzie na co dzień stołują się lokalni mieszkańcy.
Wieczorem część z nas wybrała się jeszcze na spacer, by zobaczyć, jak Ryga zmienia się po zmroku. Oświetlone kamienice, spokojniejsze uliczki i gwar dobiegający z ogródków restauracyjnych sprawiły, że miasto zrobiło na nas jeszcze większe wrażenie niż za dnia. Czasem dopiero wieczorem można naprawdę poczuć charakter miejsca - bez pośpiechu, wśród mieszkańców kończących dzień i ludzi spotykających się ze znajomymi. Dla wielu z nas właśnie taka Ryga okazała się najpiękniejsza.
Podczas tego spaceru dwoje z nas przypadkiem wdało się również w rozmowę z małżeństwem, które na ulicy rozmawiało z przechodniami o swojej wierze. Szybko okazało się jednak, że spotkanie nie będzie dotyczyło przede wszystkim religii. Zamiast tego usłyszeliśmy historię ich życia, wspólnych doświadczeń i powodów, dla których postanowili poświęcać swój czas na rozmowy z nieznajomymi. My z kolei opowiedzieliśmy o naszej podróży wokół Bałtyku i o tym, czego do tej pory doświadczyliśmy. Było to jedno z tych nieplanowanych spotkań, które przypominają, że podróżowanie najczęściej zaczyna się nie od zwiedzania kolejnych miejsc, lecz od szczerego zainteresowania drugim człowiekiem.
Następnego ranka wsiedliśmy do autobusu jadącego do Wilna. Był to już ostatni zagraniczny przystanek naszej wyprawy. Coraz wyraźniej czuliśmy, że zbliżamy się do domu.
Chwilę po wyjściu z dworca przywitał nas ogromny mural przedstawiający podróżującego Alberta Einsteina. Trudno było o bardziej trafny symbol naszego nastroju. Po kilkunastu dniach spędzonych w pociągach, autobusach i na promach sami zaczynaliśmy coraz bardziej utożsamiać się z drogą niż z konkretnym miejscem.
W drodze do hotelu zatrzymaliśmy się w niewielkiej lokalnej kawiarni. Przy filiżance kawy obserwowaliśmy Wilno, próbując oswoić myśl, że nasza wspólna podróż zbliża się do końca.
Choć czas, który mogliśmy spędzić w litewskiej stolicy, był ograniczony, już od pierwszych chwil zauważyliśmy, że jesteśmy bardzo blisko Polski. Coraz częściej rozumieliśmy napisy, znajomo brzmiały nazwiska i nazwy ulic, a ślady wspólnej historii pojawiały się niemal na każdym kroku. Zwróciliśmy również uwagę na liczne katolickie kościoły, które od wieków stanowią ważny element tożsamości Wilna.
Spacerując po centrum, dotarliśmy do Ostrej Bramy. Choć widzieliśmy ją po raz pierwszy, wydawała się dziwnie znajoma. Przecież od lat znamy ją z pierwszych słów „Pana Tadeusza”. Stojąc przed słynnym obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej, spontanicznie przypomnieliśmy sobie fragment inwokacji Adama Mickiewicza. Było w tym coś niezwykłego - miejsce, które do tej pory istniało jedynie na kartach szkolnej lektury, nagle stało się rzeczywistością.
Chcąc lepiej poznać również litewską kuchnię, na obiad wybraliśmy restaurację serwującą tradycyjne dania. Spróbowaliśmy między innymi słynnych cepelinów oraz placków ziemniaczanych. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że kuchnia jest jednym z najprostszych sposobów poznawania kultury odwiedzanych miejsc.
Ciepły piątkowy wieczór wyprowadził mieszkańców i turystów na ulice Wilna. Ogródki restauracyjne były pełne ludzi, z wielu miejsc dochodziła muzyka, a mimo to miasto sprawiało wrażenie niezwykle spokojnego. Nie było w nim pośpiechu ani hałasu - raczej poczucie, że każdy znalazł swoje miejsce na spędzenie letniego wieczoru.
To właśnie w Wilnie spędziliśmy ostatni wspólny wieczór naszej mobilności. Byliśmy już trochę zmęczeni, ale jednocześnie chcieliśmy jak najdłużej cieszyć się swoim towarzystwem. Zamiast szukać kolejnych atrakcji zostaliśmy razem w salonie naszego apartamentu. Przez otwarte okna dochodził gwar miasta, a my przez wiele godzin graliśmy w karty, śmialiśmy się i wspominaliśmy kraje, miasta oraz ludzi poznanych podczas ostatnich kilkunastu dni. Próbowaliśmy podsumować to, czego nauczyła nas ta podróż - o Europie, kulturach i mieszkańcach krajów nad Bałtykiem, ale również o nas samych. Coraz mocniej uświadamialiśmy sobie, że wracamy bogatsi nie tylko o tysiące przebytych kilometrów i setki zdjęć, lecz przede wszystkim o doświadczenia, których nie da się zaplanować ani znaleźć w żadnym przewodniku.
Następnego dnia nadszedł czas powrotu do Polski. Choć podróż dobiegła końca, wiedzieliśmy już, że pozostawi po sobie znacznie więcej niż tylko wspomnienia z odwiedzonych miejsc.
Trudno podsumować taką wyprawę w kilku zdaniach. Wyruszając z plecakami, planem połączeń kolejowych i ogromną ciekawością świata, chcieliśmy przede wszystkim zobaczyć kraje leżące nad Bałtykiem z perspektywy ich mieszkańców, a nie tylko najpopularniejszych atrakcji. Dziś wiemy, że właśnie to udało się nam najlepiej.
Każde odwiedzone miasto miało swój własny charakter. Berlin przypomniał nam o złożonej historii Europy, Dania pokazała, jak można projektować miasta z myślą o człowieku, Szwecja zachwyciła spokojem i bliskością natury, Finlandia nauczyła nas zwalniać i cieszyć się prostotą codzienności, Estonia udowodniła, że historia i nowoczesność mogą doskonale współistnieć, a Łotwa i Litwa pozwoliły nam dostrzec, jak wiele kultur, tradycji i doświadczeń splata się w tej części Europy. Szybko zrozumieliśmy jednak, że najważniejsze różnice między krajami nie kryją się w zabytkach, lecz w codziennych zwyczajach, sposobie spędzania wolnego czasu, podejściu do przestrzeni publicznej i relacjach między ludźmi.
Najcenniejsze okazały się spotkania, których nie dało się zaplanować. Rozmowy z przypadkowo poznanymi ludźmi - od Amerykanina w Kopenhadze, przez właścicielkę niewielkiej kawiarni w Sztokholmie i Ukrainkę mieszkającą w Tallinie, aż po Polkę pracującą w Hamburgu - pokazały nam, że otwartość i ciekawość drugiego człowieka są uniwersalnym językiem.
Ta podróż nauczyła nas również elastyczności i współpracy. Opóźnione pociągi, zmienione rezerwacje czy nieoczekiwane przeszkody z czasem przestały być problemami, stając się po prostu częścią przygody. Przez kilkanaście dni sześć osób dzieliło ze sobą pociągi, hostele, posiłki i codzienne decyzje. Wieczorne rozmowy, wspólne gry i długie dyskusje okazały się równie ważnym elementem tej mobilności jak odwiedzane miasta.
Wracamy z przekonaniem, że Europa jest niezwykle różnorodna, ale jednocześnie zaskakująco bliska. Mimo różnych języków, historii i tradycji wszędzie spotykaliśmy ludzi szukających podobnych rzeczy - spokoju, bezpieczeństwa, bliskości z naturą, czasu spędzanego z rodziną i przyjaciółmi oraz poczucia wspólnoty. To właśnie te podobieństwa pozostaną z nami najdłużej.
Projekt „Dwa szlaki, jedna Europa - DiscoverEU bez granic” o numerze 2025-2-PL01-KA155-YOU-000373372 jest dofinansowany przez Unię Europejską w ramach Akcji 1 - Działanie na rzecz włączenia DiscoverEU (KA155-YOU) Programu Erasmus+. Wyrażone poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. Unia Europejska ani FRSE nie ponoszą za nie odpowiedzialności.
16/07/2026
16/07/2026
13/07/2026
„Środkowoeuropejska Mozaika” zaprowadziła nas do dwóch kolejnych krajów, które - choć dzieli zaledwie kilkadziesiąt kilometrów - mają własny, niepowtarzalny rytm. Tym razem naszymi przystankami były Słowenia i Chorwacja.
Podróż rozpoczęliśmy od Lublany - jednej z tych europejskich stolic, które nie próbują imponować rozmachem. Zamiast tego urzekają spokojem. Spacerując wzdłuż Ljubljanicy, mijając charakterystyczne mosty, plac Prešerena, Zamek Lublański i budynki zaprojektowane przez Jože Plečnika, szybko zrozumieliśmy, że największym atutem tego miasta nie są pojedyncze zabytki, lecz atmosfera. Lublana wydaje się stworzona do niespiesznych spacerów, rozmów i zwykłego obserwowania miasta, które żyje własnym, spokojnym rytmem.
Właśnie takie chwile najbardziej cenimy podczas mobilności. Oprócz odkrywania nowych miejsc staramy się dostrzegać codzienność mieszkańców - usiąść na chwilę nad rzeką, wsłuchać się w język, którego wcześniej nie znaliśmy, obserwować ludzi wracających z pracy czy spotykających się ze znajomymi. To dzięki takim drobnym doświadczeniom łatwiej zrozumieć, że Europa nie składa się wyłącznie z granic, zabytków i map, ale przede wszystkim z ludzi i ich codziennego życia.
Jednym z najbardziej wartościowych momentów naszego pobytu była wspólna kolacja w restauracji prowadzonej przez osoby z niepełnosprawnościami. Trafiliśmy tam z ciekawości, a wyszliśmy z poczuciem, że było to jedno z tych miejsc, które zostają w pamięci znacznie dłużej niż wiele zabytków. Od pierwszych chwil urzekły nas serdeczność, zaangażowanie i pełen profesjonalizm pracujących tam osób. Nie czuliśmy, że jesteśmy w miejscu wyjątkowym dlatego, że pełni ono ważną społeczną misję. Przeciwnie - była to po prostu świetna restauracja, w której każdy wykonywał swoją pracę z ogromnym zaangażowaniem i naturalnością.
To doświadczenie skłoniło nas do rozmowy o tym, jak różne kraje podchodzą do dostępności i włączania osób z niepełnosprawnościami w życie społeczne. Takie miejsca pokazują, że integracja nie zaczyna się od wielkich kampanii czy haseł, ale od tworzenia przestrzeni, w której każdy może rozwijać swoje umiejętności, pracować i być po prostu częścią codziennego życia lokalnej społeczności.
Kolejnym przystankiem na naszej trasie był Zagrzeb. Już od pierwszych chwil dało się odczuć, że choć od Lublany dzieli go zaledwie kilkadziesiąt kilometrów, oba miasta mają zupełnie inny charakter. Chorwacka stolica jest większa, bardziej dynamiczna i wyraźniej odsłania swoją wielowarstwową historię, która obecna jest niemal na każdym kroku.
Spacerując po Górnym Mieście (Gornji Grad), zatrzymaliśmy się przy jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Zagrzebia - kościele św. Marka. Trudno przejść obok niego obojętnie. Charakterystyczny dach z kolorową mozaiką przedstawia z jednej strony herb Zagrzebia, z drugiej zaś historyczny herb Królestwa Chorwacji, Dalmacji i Slawonii. To niewielki detal architektoniczny, który przypomina, jak silnie historia przenika współczesną przestrzeń miasta.
Podczas spaceru przeszliśmy również tunelem Grič. Dziś jest on miejscem odwiedzanym przez mieszkańców i turystów, jednak w czasie II wojny światowej pełnił funkcję schronu przeciwlotniczego. To kolejny przykład tego, jak przestrzenie tworzone z myślą o zupełnie innych czasach zyskują dziś nowe życie, nie tracąc przy tym swojej historycznej pamięci.
Jednym z ciekawszych doświadczeń okazała się także przejażdżka słynną uspinjačą - kolejką linowo-terenową działającą nieprzerwanie od 1890 roku i należącą do najkrótszych tego typu kolejek na świecie. Mimo że dla odwiedzających jest atrakcją turystyczną, dla wielu mieszkańców pozostaje po prostu częścią codziennej drogi przez miasto.
Zagrzeb zaskakiwał nas również detalami. Pomnik Kumicy Baricy przypomina o kobietach, które od pokoleń współtworzyły atmosferę miejskich targowisk, natomiast Bunt Bar pokazał nam zupełnie inne oblicze miasta - bardziej alternatywne, artystyczne i współczesne. To właśnie takie kontrasty sprawiają, że miasto trudno zamknąć w kilku pocztówkowych kadrach.
Najważniejsze chwile tej części podróży nie wydarzyły się jednak wyłącznie podczas zwiedzania. Tworzyły je przede wszystkim rozmowy, wspólne odkrywanie nowych miejsc i zwykła codzienność, która podczas kilkutygodniowej mobilności staje się równie ważna jak odwiedzane miasta. Wspólny spacer na basen po intensywnym dniu, próby rozszyfrowania działania nieco archaicznej pralki w naszym mieszkaniu czy planowanie kolejnych etapów podróży przy kolacji okazywały się równie cennymi doświadczeniami jak zwiedzanie zabytków. To właśnie w takich chwilach najlepiej uczyliśmy się współpracy, odpowiedzialności i wzajemnego zaufania.
Każdy kolejny dzień utwierdzał nas w przekonaniu, że podróżowanie to coś znacznie więcej niż przemieszczanie się między kolejnymi punktami na mapie. To spotkania z ludźmi, poznawanie ich codzienności, ale także odkrywanie siebie nawzajem i uczenie się życia w grupie. To właśnie te doświadczenia sprawiają, że mobilność pozostaje z nami na długo po zakończeniu podróży.
Lublana i Zagrzeb zachwyciły nas swoją historią, architekturą i atmosferą. Jednak najtrwalsze wspomnienia tworzą nie tylko miejsca, lecz przede wszystkim ludzie i chwile przeżywane razem. To z nich powstaje prawdziwa mozaika Europy - nie ta narysowana na mapie, ale ta budowana z rozmów, wspólnych doświadczeń i codziennych, pozornie zwyczajnych momentów.
Dziś ruszyliśmy już w kierunku Budapesztu. Po drodze zatrzymaliśmy się jednak na kilka godzin w Wiedniu. Choć to tylko krótki przystanek, chcemy chłonąć to miasto wszystkimi zmysłami. Podróże nauczyły nas, że czasem kilka godzin wystarczy, by poczuć charakter miejsca, a ograniczony czas potrafi być większą motywacją do uważnego odkrywania miasta niż nawet kilka spokojnych dni spędzonych w jednym miejscu. Jakie wrażenie zrobi na nas Wiedeń i co wydarzy się podczas kolejnego etapu naszej mobilności? O tym opowiemy już w następnej relacji!
Projekt „Dwa szlaki, jedna Europa - DiscoverEU bez granic” o numerze 2025-2-PL01-KA155-YOU-000373372 jest dofinansowany przez Unię Europejską w ramach Akcji 1 - Działanie na rzecz włączenia DiscoverEU (KA155-YOU) Programu Erasmus+. Wyrażone poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. Unia Europejska ani FRSE nie ponoszą za nie odpowiedzialności.
13/07/2026
"Bałtycki Szlak Odkrywców" prowadzi nas coraz dalej na północ Europy. Po kilku dniach spędzonych w Danii wsiedliśmy do pociągu, który zawiózł nas do kolejnego skandynawskiego kraju - Szwecji. Już pierwsze godziny w Sztokholmie utwierdziły nas w przekonaniu, że mimo wielu podobieństw oba państwa mają zupełnie odmienny charakter.
Tak jak w Danii, także tutaj naszą uwagę zwrócił spokój, wszechobecna zieleń i codzienność, w której nikt zdaje się nigdzie nie spieszyć. Szybko zauważyliśmy jednak coś jeszcze. W samym sercu stolicy trudno zapomnieć, że Szwecja pozostaje monarchią. Królewskie symbole, reprezentacyjne budynki i strażnicy obecni niemal na każdym kroku nadają tej części miasta wyjątkowy charakter.
Nie mogliśmy więc odmówić sobie obejrzenia zmiany warty przed Zamkiem Królewskim. Trwająca blisko godzinę ceremonia okazała się znacznie bardziej widowiskowa, niż się spodziewaliśmy. Szczególną uwagę zwróciła nas różnorodność samej orkiestry i oddziałów straży - obok siebie maszerowali kobiety i mężczyźni, osoby młodsze i starsze, o bardzo różnej posturze. Było to ciekawe zestawienie wielowiekowej tradycji z bardzo współczesnym społeczeństwem.
Symbolicznym momentem ceremonii okazało się wykonanie przez orkiestrę utworu „Hey Brother” Avicii - jednego z najbardziej rozpoznawalnych szwedzkich artystów współczesnej muzyki. Połączenie wojskowego ceremoniału z utworem, który zna niemal cały świat, doskonale oddawało to, co przez kolejne dni wielokrotnie odnajdywaliśmy w Szwecji: umiejętność harmonijnego łączenia tradycji z nowoczesnością.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów szwedzkiej codzienności jest fika - chwila, w której kawa i coś słodkiego stają się pretekstem do zatrzymania się, rozmowy i po prostu bycia razem. Nie trzeba było długo czekać, by przekonać się, że dla wielu Szwedów nie jest to tylko zwyczaj, ale ważny element codziennego rytmu.
Spacerując po brukowanych uliczkach Gamla Stan, trafiliśmy do niewielkiej kawiarni ukrytej w piwnicy jednej z kamienic. Do środka zaprosiła nas starsza właścicielka - pani Anna - której uśmiech i serdeczność sprawiły, że od razu poczuliśmy się jak mile widziani goście, a nie przypadkowi turyści. Przy kawie, cynamonowych wypiekach, kartach i rozmowie czas zupełnie przestał mieć znaczenie. Planowany krótki przystanek niespodziewanie zamienił się w niemal dwugodzinne spotkanie. Najdłużej zostają z nami właśnie takie miejsca - odnalezione przypadkiem, nieopisane w przewodnikach i nieoznaczone na mapach.
Kilka ulic dalej odwiedziliśmy niewielką rodzinną galerię sztuki. Młoda właścicielka opowiedziała nam o historii miejsca prowadzonego wcześniej przez jej dziadka, z zainteresowaniem wysłuchała również naszej historii i opowieści o projekcie DiscoverEU. Czasem wystarczy zwykła rozmowa przy filiżance kawy albo kilka minut spędzonych w małej galerii, by zapamiętać dane miejsce znacznie lepiej niż po odwiedzeniu największych atrakcji.
Będąc w Sztokholmie, nie mogliśmy pominąć czegoś, co dla wielu odwiedzających jest jedną z największych atrakcji miasta - słynnego metra. Wiele stacji pełni funkcję niewielkich galerii sztuki, dzięki czemu nawet zwykła podróż komunikacją miejską staje się estetycznym doświadczeniem. Dla mieszkańców to element codzienności, dla nas natomiast była to kolejna okazja, by przekonać się, jak naturalnie sztuka potrafi przenikać do przestrzeni publicznej i towarzyszyć ludziom w ich zwyczajnych, codziennych podróżach.
Sztokholm okazał się również miastem, w którym każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Część grupy wybrała odpoczynek i kontakt z naturą w rozległym parku Djurgården, inni natomiast odwiedzili położone nieopodal Muzeum Vasa. Jego największym skarbem jest doskonale zachowany XVII-wieczny okręt wojenny wydobyty z dna Bałtyku po ponad trzystu latach. Monumentalne rozmiary statku, niezwykła precyzja wykonania oraz historia jego zatonięcia sprawiły, że była to jedna z tych ekspozycji, które na długo pozostają w pamięci.
Wieczorami ulice i bary Sztokholmu wypełniały się kibicami śledzącymi kolejne mecze Mistrzostw Świata. Dla nas piłka nożna stała się przede wszystkim pretekstem do rozmów z ludźmi z różnych krajów i obserwowania, jak sport potrafi na chwilę połączyć zupełnie obcych sobie ludzi.Podróż trwająca niemal trzy tygodnie to nie tylko zwiedzanie i kolejne zachwyty. To również codzienne obowiązki, o których łatwo zapomnieć, oglądając zdjęcia z mobilności. Trzeba zrobić pranie, zaplanować zakupy i pomyśleć o zapasach jedzenia oraz wody przed czekającym nas niemal siedemnastogodzinnym przejazdem pociągiem z kuszetkami. Po raz kolejny z pomocą przyszła nam aplikacja Too Good To Go, dzięki której mogliśmy ograniczyć wydatki, a jednocześnie nie marnować żywności.
Każdy z nas podróżuje trochę inaczej, lecz mimo różnic, z każdym dniem coraz lepiej uczymy się funkcjonować jako grupa, dzielić obowiązkami i uwzględniać nawzajem swoje potrzeby. To jedna z tych lekcji, których nie da się zaplanować w harmonogramie projektu, a które często okazują się równie wartościowe jak odwiedzane miejsca.
Jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów naszej mobilności był wielogodzinny przejazd nocnym pociągiem z kuszetkami z południowej do północnej Szwecji. Szybko okazało się, że siedemnaście godzin wcale nie musi się dłużyć. Ponieważ na co dzień często odkrywamy miasta w mniejszych grupach lub samodzielnie, wreszcie mieliśmy okazję usiąść razem, podzielić się wrażeniami z ostatnich dni i spędzić kilka godzin na wspólnych rozmowach oraz grach.
To właśnie z okien kuszetki po raz pierwszy obserwowaliśmy białą noc. Im dalej na północ prowadziła nas kolej, tym trudniej było uwierzyć, że zbliża się pora snu. Za oknem wciąż było jasno, a zachodzące słońce zdawało się jedynie na chwilę muskać horyzont.
Następnego ranka czekał nas jeszcze jeden ważny moment - publikacja wyników matur. Trudno wyobrazić sobie bardziej nietypowe miejsce na ich sprawdzanie niż kuszetka pociągu przemierzającego północną Szwecję. Choć znajdowaliśmy się setki kilometrów od domu, przez chwilę wszyscy byliśmy myślami w Polsce. Gdy emocje opadły, mogliśmy ruszyć dalej.
Do Luleå dotarliśmy wypoczęci. Jak to jednak bywa podczas długich wypraw, nie obyło się bez pierwszych drobnych zgub. Potraktowaliśmy je jednak jako nieodłączny element podróżowania - szkoda było tracić czas na zmartwienia, skoro przed nami czekała kolejna część bałtyckiego szlaku.
Po gwarnej stolicy przyszedł czas na zupełnie inne oblicze Szwecji. Po przyjeździe do Luleå pozwoliliśmy sobie na spokojniejszy wieczór, a następnego dnia ruszyliśmy odkrywać miasto. Ku naszemu zaskoczeniu trafiliśmy akurat na lokalny festiwal lata. Ulice wypełniły się koncertami, pokazami, zajęciami sportowymi i atrakcjami dla całych rodzin, a niewielkie Luleå pokazało nam zupełnie inne oblicze niż dzień wcześniej.
Naszą uwagę szczególnie przyciągnęły stoiska różnych partii politycznych. Zamiast głośnych sporów czy agresywnej kampanii zobaczyliśmy spokojne rozmowy z mieszkańcami, rozdawanie materiałów informacyjnych i zachęcanie do dyskusji. Kilkoro z nas zatrzymało się, by zapytać o prezentowane programy i lepiej zrozumieć szwedzką scenę polityczną. Później jeszcze długo rozmawialiśmy o tym, jak wiele o kulturze demokratycznej mówi nie tylko sam wynik wyborów, ale również sposób prowadzenia publicznej debaty.
Pobyt w Luleå był również okazją do poznania historii regionu. Dowiedzieliśmy się, że dawne miasto znajdowało się kilkanaście kilometrów dalej, nad ówczesną linią brzegową Zatoki Botnickiej. To właśnie dlatego odwiedziliśmy wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO osadę Gammelstad - historyczne centrum dawnego Luleå, zachowane niemal w niezmienionej formie.
Już sama podróż okazała się sympatycznym doświadczeniem. Czekając na autobus, zostaliśmy zapytani przez innych turystów o właściwy rozkład jazdy i drogę. Chyba zaczynamy wyglądać jak osoby, które naprawdę wiedzą, dokąd zmierzają.
Na miejscu czekał na nas nie tylko charakterystyczny krajobraz czerwonych, drewnianych domów, ale również skansen, w którym historię można było dosłownie dotknąć. Mogliśmy pomóc przy zbieraniu siana, usiąść w dawnej szkolnej ławce, wziąć do ręki tarkę do prania czy wsiąść na wóz.
Szwecja pozostawiła w nas poczucie niezwykłego spokoju. Nie ten wynikający z ciszy, lecz z codzienności, w której natura wydaje się równie ważna jak miasto. Jednocześnie mamy świadomość, że zobaczyliśmy Szwecję tylko w jednej z jej odsłon. Letnie białe noce, festiwale i pełne życia ulice z pewnością wyglądają zupełnie inaczej niż ta sama przestrzeń w środku polarnej zimy. Być może właśnie dlatego część z nas już dziś wie, że kiedyś będzie chciała tu wrócić.
Tymczasem nasza podróż prowadzi dalej na północ. Po opuszczeniu Luleå dotarliśmy do Haparandy, skąd pieszo przekroczyliśmy szwedzko-fińską granicę, przechodząc do Tornio. Stamtąd ruszyliśmy już w głąb Finlandii. Dziś jesteśmy o kolejne kilometry dalej, a o tym, co czekało na nas w Oulu, Helsinkach i podczas dalszej wędrówki, opowiemy w następnej relacji.
Projekt „Dwa szlaki, jedna Europa - DiscoverEU bez granic” o numerze 2025-2-PL01-KA155-YOU-000373372 jest dofinansowany przez Unię Europejską w ramach Akcji 1 - Działanie na rzecz włączenia DiscoverEU (KA155-YOU) Programu Erasmus+. Wyrażone poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. Unia Europejska ani FRSE nie ponoszą za nie odpowiedzialności.
09/07/2026
Mobilność „Środkowoeuropejska mozaika” dotarła do kolejnego etapu naszej europejskiej podróży. Po dniach spędzonych w Czechach i Austrii przyszedł czas na Włochy - kraj, który od wieków inspiruje artystów, zachwyca architekturą i przypomina, że historia nie jest zamknięta w muzeach. Tutaj żyje na ulicach, placach i w codzienności mieszkańców.
Przez trzy noce naszym domem była Werona. Każdego ranka wychodziliśmy na jej ulice z ciekawością odkrywców, a każdego wieczoru wracaliśmy już nie jako turyści, lecz ludzie, którzy zaczynają oswajać nowe miejsce. Spacerowaliśmy po Piazza delle Erbe i Piazza dei Signori, podziwialiśmy monumentalną Arenę - jeden z najlepiej zachowanych rzymskich amfiteatrów na świecie - oraz odwiedziliśmy słynny dom Julii z balkonem, który od stuleci przyciąga zakochanych z całego świata. Jednak z każdym kolejnym dniem coraz mniej interesowały nas same zabytki, a coraz bardziej rytm miasta. Poranna kawa pita przez mieszkańców przy niewielkich barach, wieczorne rozmowy na placach, dzieci bawiące się w cieniu średniowiecznych kamienic. Werona zachwyciła nas właśnie tą niezwykłą umiejętnością łączenia wielkiej historii z zupełnie zwyczajnym życiem.
Nasza dalsza podróż prowadziła do Triestu. Zamiast potraktować ten dzień jedynie jako przejazd, postanowiliśmy zatrzymać się po drodze w Wenecji. Wczesnym rankiem wsiedliśmy do pociągu, a do Triestu dotarliśmy dopiero późnym wieczorem. Te kilka godzin spędzonych w Wenecji pozwoliło nam zobaczyć jedno z najbardziej niezwykłych miast Europy - choć jednocześnie uświadomiło nam, że Wenecji nie sposób naprawdę poznać podczas jednej wizyty.
Spacerowaliśmy przez labirynt wąskich uliczek i mostów, dotarliśmy nad Wielki Kanał, przeszliśmy przez Most Rialto, odwiedziliśmy Plac św. Marka z Bazyliką św. Marka i Pałacem Dożów oraz obserwowaliśmy gondole i vaporetto przecinające kanały miasta. Były również obowiązkowe włoskie lody, chwila odpoczynku przy kawie i czas na zwykłe rozmowy o tym, co właśnie przeżywamy.
Wenecja zrobiła na nas ogromne wrażenie. Być może właśnie dlatego, że byliśmy w niej tylko przejazdem. Nie próbowaliśmy zobaczyć wszystkiego. Pozwalaliśmy sobie błądzić, zaglądać w kolejne zaułki i chłonąć atmosferę miasta. Jest w Wenecji coś niezwykle filmowego. Światło odbijające się od wody, łodzie zastępujące samochody, fasady kamienic wyrastające prosto z kanałów i wąskie przejścia prowadzące donikąd sprawiają, że przez chwilę trudno uwierzyć, iż jest to normalnie funkcjonujące miasto. Opuszczaliśmy je z poczuciem niedosytu, ale również z przekonaniem, że niektórych miejsc nie trzeba poznać do końca, by zapadły w pamięć na bardzo długo.
Wieczorem dotarliśmy do Triestu - miasta, którego charakter od początku okazał się zupełnie inny. Tutaj nie ma tłumów porównywalnych z Wenecją ani romantycznej legendy Werony. Jest za to niezwykła historia pogranicza. Spacerowaliśmy po Piazza Unità d'Italia - jednym z największych placów Europy otwierających się bezpośrednio na Adriatyk - zaglądaliśmy do portu, odkrywaliśmy eleganckie ulice pamiętające czasy monarchii austro-węgierskiej i obserwowaliśmy codzienne życie miasta, w którym od stuleci spotykają się wpływy włoskie, słoweńskie, bałkańskie i środkowoeuropejskie.
Pisarka Jan Morris nazwała Triest miejscem o „niepewnej tożsamości etnicznej i poplątanej historii”. Spacerując jego ulicami, łatwo zrozumieć, co miała na myśli. Triest nie próbuje nikomu imponować. Nie zachwyca jednym spektakularnym zabytkiem. Urzeka atmosferą portowego miasta, spokojem, szumem morza i światłem odbijającym się od Adriatyku. To miejsce, które zachęca do zwolnienia tempa, uważnego patrzenia i dostrzegania piękna w codzienności.
Każdy kolejny dzień tej mobilności utwierdza nas w przekonaniu, że DiscoverEU to znacznie więcej niż podróżowanie pomiędzy kolejnymi punktami na mapie. Najważniejsze wydarzenia często dzieją się pomiędzy nimi - w pociągach przemierzających Europę, podczas wspólnych posiłków, wieczornych rozmów i chwil, kiedy uczymy się współpracy, odpowiedzialności i wzajemnego zaufania. To właśnie wtedy rodzą się relacje, które pozostają z uczestnikami na długo po zakończeniu projektu.
Równie ważne są spotkania z mieszkańcami odwiedzanych miejsc i podróżnymi z różnych zakątków Europy. Każda krótka rozmowa staje się okazją do przełamywania barier językowych, poznawania innych perspektyw i przekonywania się, że różnorodność nie dzieli - przeciwnie, buduje ciekawość świata i uczy otwartości.
Już rankiem opuścimy Włochy i wyruszymy do kolejnego kraju na naszej trasie - Słowenii. Każde odwiedzane miejsce pozostawia po sobie coś innego. Werona nauczyła nas dostrzegać historię ukrytą w codzienności. Wenecja przypomniała, że nie wszystko da się opowiedzieć ani sfotografować. Triest pokazał, że najciekawsze miasta często rodzą się tam, gdzie przez wieki spotykały się różne kultury. To właśnie z takich doświadczeń powstaje nasza własna środkowoeuropejska mozaika.
Projekt „Dwa szlaki, jedna Europa - DiscoverEU bez granic” o numerze 2025-2-PL01-KA155-YOU-000373372 jest dofinansowany przez Unię Europejską w ramach Akcji 1 - Działanie na rzecz włączenia DiscoverEU (KA155-YOU) Programu Erasmus+. Wyrażone poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. Unia Europejska ani FRSE nie ponoszą za nie odpowiedzialności.
06/07/2026
04/07/2026
08/01/2026
Mobilność w ramach projektu Not Just Passing Through dobiegła końca!
Wszystkie osoby uczestniczące bezpiecznie wróciły już do swoich domów - do różnych miast w Polsce, z różnych kierunków i w różnym tempie. Zostaliśmy jednak połączeni wspólnym doświadczeniem drogi, które nie było tylko przemieszczaniem się, ale procesem uważnego bycia w miastach, przestrzeniach i relacjach.
W czasie mobilności zatrzymaliśmy się w Budapeszcie, ale podróżowaliśmy też przez Wiedeń, Znojmo, Bukareszt, Braszów i Bratysławę, traktując każde z tych miejsc nie jako punkt na mapie, lecz jako laboratorium obserwacji. Odwiedzaliśmy muzea i galerie, spotykaliśmy się z artystami i kuratorami, ale równie ważne były długie spacery bez celu, indywidualne eksploracje, praca w szkicownikach, rozmowy w pociągach i wspólne wieczory w tymczasowych „domach-pracowniach”.
Budapeszt stał się dla nas bazą i punktem odniesienia - miastem, do którego się wracało i w którym można było sprawdzić, jak zmienia się sposób patrzenia po kolejnych doświadczeniach. W Wiedniu konfrontowaliśmy współczesność z klasyką, w Bukareszcie uczyliśmy się skali, kontrastu i ciszy pomiędzy narracjami, w Braszowie - czytania miasta bez instytucjonalnego filtra, a w Bratysławie - harmonii pomiędzy architekturą, krajobrazem i sztuką. Szczególnym doświadczeniem były wizyty w takich miejscach jak Danubiana Meulensteen Art Museum, Ludwig Museum, pracownia artysty Davida Utcai czy spotkanie z zespołem i kuratorką związanymi z niezależną sceną artystyczną Budapesztu.
Dużą częścią projektu była indywidualna praca twórcza - czasem w muzeach, czasem w przestrzeni miasta, a czasem w ciszy pokoju. Choroba, zmęczenie czy konieczność zatrzymania nie przerywały procesu, lecz zmieniały jego materiał. W tych pauzach powstawały refleksje i formy, które nie wydarzyłyby się w biegu.
Projekt Not Just Passing Through nie kończy się wraz z powrotem. Efekty działań twórczych osób uczestniczących będą prezentowane publicznie - jako zapis przejścia, doświadczenia i uważnego bycia w drodze. O tym opowiemy już w kolejnym poście :)
Szczegółowe relacje z przebiegu mobilności oraz dokumentacja zdjęciowa dostępne są na profilu Fundacji na Facebooku. Zapraszamy do zapoznania się z publikowanymi tam materiałami.
Działanie realizowane w ramach projektu „Not Just Passing Through” o numerze 2025-1-PL01-KA155-YOU-000303212 dofinansowanego przez Unię Europejską w ramach Akcji 1 Działanie na rzecz włączenia DiscoverEU (KA155-YOU) programu Erasmus+ Młodzież.
FUNDACJA LATERAL THINKING
FUNDACJA LATERAL THINKING
03/07/2026
02/07/2026
01/07/2026
01/07/2026
01/07/2026
30/06/2026
30/06/2026
29/06/2026
28/06/2026
28/06/2026
20/06/2026
Ostatnio publikujemy tu trochę mniej, ale to wcale nie znaczy, że mniej się u nas dzieje. Wręcz przeciwnie - ostatnie tygodnie były wyjątkowo intensywne.
10/06/2026
07/06/2026
26/04/2026
02/04/2026
Już za chwilę rozpocznie się kolejna edycja DiscoverEU! Nabór startuje 8 kwietnia i potrwa dwa tygodnie.
To inicjatywa skierowana do osób w wieku 18 lat, która daje możliwość podróżowania po Europie i zdobywania doświadczeń związanych z mobilnością, kulturą i spotkaniami. Szczegóły oraz zgłoszenia: https://youth.europa.eu/discovereu_pl
Równolegle chcemy podzielić się informacją o naszych kolejnych działaniach. Fundacja Lateral Thinking otrzymała dofinansowanie Unii Europejskiej na realizację dwóch nowych projektów w ramach Akcji 1 Działanie na rzecz włączenia DiscoverEU programu Erasmus+ Młodzież. Są to projekty „In’n’Out” (2025-2-PL01-KA155-YOU-000373136) oraz „Dwa szlaki, jedna Europa - DiscoverEU bez granic” (2025-2-PL01-KA155-YOU-000373372).
Projekt „In’n’Out” koncentruje się na doświadczeniu podróży jako procesu, który pozwala zobaczyć Europę w różnych kontekstach - społecznych, kulturowych i przestrzennych. Kluczowe jest tu nie tylko przemieszczanie się, ale sposób przeżywania i interpretowania tego, co się wydarza.
Projekt „Dwa szlaki, jedna Europa - DiscoverEU bez granic” opiera się na dwóch równoległych trasach mobilności, zaprojektowanych z myślą o różnych potrzebach uczestników. Pozwala to na bardziej indywidualne doświadczenie podróży oraz lepsze dopasowanie jej dynamiki do grupy.
W obu projektach mobilność traktowana jest jako narzędzie edukacyjne. Istotne jest doświadczenie, współtworzenie działań oraz refleksja, która towarzyszy podróży.
Niebawem ruszamy z realizacją. Bądźcie z nami!
25/03/2026
23/03/2026
17/03/2026
14/03/2026
10/03/2026
Za nami kolejne spotkanie przygotowawcze do mobilności!
W minioną sobotę wyruszyliśmy wspólnie do Łodzi, gdzie odbył się ostatni etap przygotowań przed wyjazdem do Budapesztu w ramach projektu „Future Tense: Everyone Deserves a Pen-Friend”.
Sam sposób podróży był już częścią procesu. Wybraliśmy ekologiczne formy transportu - do Łodzi pojechaliśmy pociągiem, a po mieście poruszaliśmy się tramwajami. Ten dzień był nie tylko spotkaniem warsztatowym, ale także praktyczną próbą przed wielkomiejskim rytmem Budapesztu: wspólnym poruszaniem się transportem publicznym, orientacją w przestrzeni miasta i odnajdywaniem się w miejskim tempie. Takie doświadczenia - choć pozornie proste - budują poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty w grupie, która już wkrótce wyruszy za granicę.
Po krótkim spacerze ulicą Piotrkowską zatrzymaliśmy się na chwilę w kawiarni WspółWinni w Mediatece Memo. Była kawa, rozmowy i moment oddechu - ważny przystanek pomiędzy kolejnymi etapami dnia.
Następnie udaliśmy się do Muzeum Sztuki MS2, gdzie sztuka współczesna stała się przestrzenią wspólnej refleksji. Nie ograniczyliśmy się jednak do samego oglądania wystawy. Pracowaliśmy z ekspozycją poprzez specjalnie przygotowane karty pracy, które zachęcały do uważnego patrzenia, wyboru i osobistej interpretacji. Każdy z uczestników miał okazję zatrzymać się przy wybranych dziełach, poszukać w nich własnych skojarzeń i spróbować uchwycić to, co w sztuce często bywa najciekawsze - moment spotkania pomiędzy obrazem a doświadczeniem widza.
Szczególnie miłym i nieplanowanym elementem wyjazdu było spotkanie z Marcelą Miś, edukatorką naszej fundacji, która w poprzednich działaniach projektowych wspierała proces kształcenia w projekcie „Arte e Incontro - Sztuka jako most międzypokoleniowy na Sycylii”. Dla części uczestników była to dobrze znana osoba, dlatego jej obecność stała się naturalnym przedłużeniem wcześniejszych doświadczeń i przypomnieniem, że projekty edukacyjne budują relacje, które trwają znacznie dłużej niż pojedyncze działania.
Po wspólnym obiedzie przenieśliśmy się na Księży Młyn, do Akademickiego Centrum Designu, gdzie czekał na nas warsztat komunikacji niewerbalnej prowadzony przez aktora Pawła Głowatego. Zajęcia rozpoczęły się od pracy z krótką formą poetycką - haiku - która stała się punktem wyjścia do dalszych ćwiczeń. Z czasem słowa ustąpiły miejsca ruchowi. Pracowaliśmy z ciałem - własnym i innych uczestników - odkrywając je jako narzędzie wyrazu, komunikacji i budowania relacji. Było w tym dużo uważności, zaufania i otwartości na proces.
Dzień zakończyliśmy wieczornym powrotem do Włocławka. Zmęczeni, ale z poczuciem, że ten wspólny czas był ważnym etapem przygotowań.
Przed nami już ostatnie dni oczekiwania. Do Budapesztu wyruszamy w najbliższą niedzielę. Z ciekawością, odrobiną ekscytacji i przekonaniem, że to dopiero początek kolejnego wspólnego rozdziału!
Działanie realizowane w ramach projektu „Future Tense: Everyone Deserves a Pen-Friend” o numerze 2025-1-PL01-KA210-ADU-000350566 dofinansowanego przez Unię Europejską w ramach AKCJI 2 Partnerstwa na rzecz współpracy, Partnerstwa na małą skalę (KA210-ADU) w ramach sektora Edukacja Dorosłych w programie Erasmus+.
03/03/2026
W minioną sobotę odbyło się drugie spotkanie przygotowawcze w ramach projektu „Future Tense: Everyone Deserves a Pen-Friend”.
Zaczęliśmy od fundamentów - spokojnie i uważnie przyjrzeliśmy się umowom wyjazdowym, zakresom odpowiedzialności oraz wszystkim sprawom organizacyjnym związanym z mobilnością do Budapesztu. Krok po kroku porządkowaliśmy harmonogram, zasady uczestnictwa, kwestie bezpieczeństwa i wzajemne zobowiązania. Chodziło nie tylko o formalności, ale o poczucie wspólnej jasności - o świadomość, że wyruszamy w drogę jako zespół, który zna swoje ramy i rozumie swoją odpowiedzialność.
Druga część spotkania miała wymiar praktyczny i cyfrowy. Pracowaliśmy z Mapami Google, platformą Kahoot oraz wybranymi narzędziami opartymi na sztucznej inteligencji, które mogą wspierać komunikację międzynarodową. Testowaliśmy rozwiązania, które realnie przydadzą się w podróży i w pracy z grupą z Węgier - proste, funkcjonalne, osadzone w konkretnych sytuacjach. Technologia stała się tu narzędziem budowania pewności, a nie barierą.
Następnie wróciliśmy do szkicowników refleksyjnych. Doprecyzowaliśmy ich strukturę, wprowadziliśmy ostatnie elementy personalizacji, domknęliśmy formę. Te niewielkie, osobiste przestrzenie zapisu będą nam towarzyszyć w Budapeszcie jako miejsce obserwacji, notatek, myśli i śladów procesu.
Uzupełniliśmy je również o wyplatane rączki, dzięki którym szkicowniki mogą pełnić funkcję podręcznych toreb. Rączki powstały ze ścinków tkanin pozyskanych z jednej z łódzkich szwalni - materiałów, które zyskały nowe życie w twórczym działaniu. Ten prosty gest połączył praktyczność z ideą odpowiedzialnego wykorzystania zasobów i symbolicznie wpisał w nasze przygotowania wątek współpracy, rzemiosła i lokalności.
Spotkanie zakończyliśmy warsztatem kolażowym „Twarze w ruchu - portret zbiorowy”. Pracowaliśmy rotacyjnie - każda osoba miała trzy minuty, by dodać jeden element do wspólnej kompozycji, po czym następowała zmiana stanowiska. Powstały dynamiczne, wielowarstwowe prace - budowane z decyzji, gestów i zaufania do tego, co zrobi ktoś po nas. To doświadczenie pokazało, że różnorodność perspektyw nie rozprasza, lecz wzmacnia wspólny efekt.
Przygotowania nabierają tempa. Przed nami ostatni etap - wyjazd do Łodzi w najbliższą sobotę - i tydzień później - Budapeszt!
Działanie realizowane w ramach projektu „Future Tense: Everyone Deserves a Pen-Friend” o numerze 2025-1-PL01-KA210-ADU-000350566 dofinansowanego przez Unię Europejską w ramach AKCJI 2 Partnerstwa na rzecz współpracy, Partnerstwa na małą skalę (KA210-ADU) w ramach sektora Edukacja Dorosłych w programie Erasmus+.
22/02/2026
Pierwsze spotkanie przygotowawcze do mobilności w Budapeszcie już za nami!
W Miejskiej Bibliotece Publicznej we Włocławku spotkaliśmy się z dorosłymi słuchaczami, którzy w marcu wezmą udział w międzynarodowej mobilności w ramach projektu „Future Tense: Everyone Deserves a Pen-Friend”. Celem spotkania było uporządkowanie informacji, omówienie programu wyjazdu oraz przygotowanie uczestników do wspólnej pracy w grupie międzynarodowej.
Przedstawiliśmy szczegółowy plan mobilności, miejsca warsztatowe i noclegowe, zasady organizacyjne oraz kwestie bezpieczeństwa. Zależało nam na tym, aby każdy uczestnik wiedział, jak będzie wyglądał wyjazd i czego może się spodziewać.
Ważnym elementem spotkania była rozmowa z osobami, które wcześniej brały udział w projekcie „Arte e Incontro - Sztuka jako most międzypokoleniowy na Sycylii” (2025-1-PL01-KA122-ADU-000339643). Uczestnicy tej mobilności podzielili się swoim doświadczeniem z perspektywy uczestnika: opowiadali o codziennej organizacji działań oraz o tym, jak wygląda realna współpraca podczas warsztatów. Ich relacje pomogły lepiej zrozumieć charakter mobilności edukacyjnej i rozwiały wiele praktycznych wątpliwości.
Podczas spotkania wypełniliśmy również ankiety wstępne oraz dopełniliśmy niezbędnych formalności projektowych.
Drugą część dnia poświęciliśmy szkicownikom refleksyjnym, które będą towarzyszyć uczestnikom przez cały czas trwania projektu. Każda osoba przygotowała własną okładkę i nadała szkicownikowi indywidualny charakter. Wyjaśniliśmy, w jaki sposób będzie on wykorzystywany - jako narzędzie dokumentowania doświadczeń, zapisywania krótkich refleksji, słów, rysunków czy obserwacji z warsztatów i wizyt edukacyjnych. Szkicownik stanie się osobistą przestrzenią pracy i zapisu procesu.
Spotkanie miało charakter organizacyjno-wprowadzający i stanowiło pierwszy krok w przygotowaniach do wyjazdu. Kolejne spotkanie już w przyszłą sobotę!
Działanie realizowane w ramach projektu „Future Tense: Everyone Deserves a Pen-Friend” o numerze 2025-1-PL01-KA210-ADU-000350566 dofinansowanego przez Unię Europejską w ramach AKCJI 2 Partnerstwa na rzecz współpracy, Partnerstwa na małą skalę (KA210-ADU) w ramach sektora Edukacja Dorosłych w programie Erasmus+.
19/02/2026
Wystawa Not Just Passing Through jeszcze przez chwilę pozostaje w przestrzeni Galerii Promocji Młodych - MSK:Żabieniec (ul. Limanowskiego 166 w Łodzi), ale już w poniedziałek przystępujemy do demontażu. To ostatnie dni, by zobaczyć prace młodych osób twórczych - zapisy uważnego bycia w mieście, przechodzenia przez miejsca i zatrzymywania czasu w obrazie.
Jeśli odkładaliście wizytę na później, to właśnie jest ten moment - zanim przestrzeń ponownie stanie się pusta, a prace wrócą do swoich autorek i autorów.
Do zobaczenia gdzieś pomiędzy drogą a miejscem!
Działanie realizowane w ramach projektu „Not Just Passing Through” (2025-1-PL01-KA155-YOU-000303212) prowadzonego przez Fundację Lateral Thinking w ramach Akcji 1 Działanie na rzecz włączenia DiscoverEU (KA155-YOU) programu Erasmus+ Młodzież. Sfinansowane ze środków UE. Wyrażone poglądy i opinie są jedynie opiniami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. Unia Europejska ani Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji nie ponoszą za nie odpowiedzialności.
06/02/2026
30/01/2026
26/01/2026
25/01/2026
13/01/2026
„Białe kartki nie są puste. Edukacja dorosłych w kontekście autonomii praktykowanej”
Oddajemy w Wasze ręce publikację, która wyrasta z praktyki, doświadczenia i potrzeby uczciwego opisu pracy z dorosłymi uczestnikami procesów twórczo-edukacyjnych. „Białe kartki nie są puste” to nie poradnik z gotowymi receptami ani zestaw „dobrych praktyk do odtworzenia”. To pogłębiona refleksja nad edukacją dorosłych, w której kluczowe są autonomia, odpowiedzialność i traktowanie uczestników jako pełnoprawnych partnerów procesu.
Publikacja powstała na bazie międzynarodowego projektu realizowanego w ramach programu Erasmus+ i stanowi jego rozwinięcie: dokumentuje proces, analizuje zmiany, porządkuje metodologię oraz proponuje język pracy wolny od infantylizacji, uproszczeń i pozornej „aktywizacji”. Znajdziecie w niej zarówno część analityczną, jak i rozbudowany zestaw skryptów działań twórczo-rozwojowych - pomyślanych jako otwarte partytury, a nie instrukcje do wiernego kopiowania.
To publikacja skierowana do edukatorów, artystów, animatorów, organizacji i instytucji, które chcą projektować działania z dorosłymi osobami (w tym w wieku senioralnym) w sposób odpowiedzialny, procesowy i oparty na zaufaniu. Dla tych, którzy nie pytają „jak uprościć”, ale „jak stworzyć warunki do realnego uczenia się”.
Projekt „Arte e Incontro - Sztuka jako most międzypokoleniowy na Sycylii” o numerze 2025-1-PL01-KA122-ADU-000339643 dofinansowany przez Unię Europejską, realizowany przez Fundację Lateral Thinking w ramach Akcji 1 Mobilność dorosłych osób uczących się i kadry edukacji dorosłych - projekty krótkoterminowe (KA122-ADU) Programu Erasmus+. Sfinansowane ze środków UE. Wyrażone poglądy i opinie są jedynie opiniami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. Unia Europejska ani Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji nie ponoszą za nie odpowiedzialności.
10/01/2026